|
autor to: PapaToma, kategoria: nieskategoryzowane
2011
4.10
Siedzę sobie spokojnie. Pisze tam maila o jakimś tam czymś. Nagle zaczynam czuć przeraźliwy zapach płonącego PCV. Mocny to on może nie był, ale przeraźliwy. Dlaczego przeraźliwy zapytacie? Otóż po moich ostatnich mniej poważnych przejściach z komputerem oraz po spalonej w czasach młodości i szaleństwa płycie głównej czy zasilaczu, jestem cholernie przewrażliwiony na punkcie zapachu płonącego PCV. I tak właśnie poczuwszy przed chwilą smród tlącego się procesora, rozsadzanego kondensatora, czy tranzystora w agonii wywijającego trzecią nóżkę w chińskie osiem, rozpocząłem procedurę awaryjną beta-13. Po krótkiej i bezbolesnej walce z kablami pnącymi się tam gdzie komputerowi światło nie dochodzi wyciągnąłem blaszaka na powierzchnię. W tym momencie zajebało niemiłosiernie pochodnymi chlorku winylu i zalał mnie tym samym zimny pot. Wyciągnąłem biedactwo. Wsadzam ryj do tej blaszanej skrzynki i niucham. Jebie niemiłosiernie. Blado. Oj blado się poczułem, lecz kolejny niuch przyniósł odmienny wynik i uwagę moją przykuła karta grafiki… Z bladości przeszedłem w odcień przeciętnego słoika, a pole widzenia skuliło się do jednego kondensatora. Załamany wyprostowałem się by zaczerpnąć tchu. Moje płuca przeszył gęsty smród, zbyt gęsty jak na spaloną diodę czy poczciwego elektrolita… Hmm… Po pięciu minutach rozpocząłem wietrzenie kuchni. Śniadanie poszło się jebać.
Komentarzy (2)
sowa @ 4 paź 2011 - 11:42 #
co było na śniadanie?
Richiter @ 31 paź 2011 - 10:46 #
Chciałem tylko zaznaczyć, że po wpisaniu „poranna kupa” w najbardziej znaną wyszukiwarkę, blog.papatoma.pl wyskakuje na 3 pierwszych pozycjach ! Gratulacje ! Strzel komenta
ArchiwumKategorie |