autor to: PapaToma, kategoria: Bez kategorii
2009
25.01

Z podziękowaniem dla Filipa.

Idą dwa koty przez pustynię i jeden mówi do drugiego:
- Ty, stary, nie wiem jak Ty, ale ja nie ogarniam tej kuwety.

komentarzy (0) czytaj całość
autor to: PapaToma, kategoria: nieskategoryzowane
2009
24.01

Z podziękowaniem dla Mareczka za Ctrl+c i Ctrl+v skierowane do mnie.

W filmie został poruszony dość poważny problem, który dotyczy zapewne nie tylko mnie.
Jaki?
Otóż problem masturbacji. (…)

komentarzy (0) czytaj całość
autor to: PapaToma, kategoria: Bez kategorii
2009
20.01

Moi mili, nie mogłem się powstrzymać i muszę, no muszę napisać na ten temat.
Otóż dziś kolejny raz zaobserwowałem pewne zjawisko. Taką akcję i reakcję.

Akcją było zjedzenie tak… z niecały litr zupki kalafiorowej, ogólnie warzywnej, ale z przewagą kalafiora.
Po blisko pół godziny pojawiły się pierwsze symptomy, tzn. wzdęcie, takie konkretne, nie takie jak u dziecka, że beknie i po sprawie tylko takie… no… no konkretne mówię. Taki wyciskacz łez.
Po godzinie zaczął ulatniać się ze mnie gaz… znaczy się zpierdziałem się. I nie było to jakieś tam przeciętne „prut”, był to dźwięk…do czego by porównać… niczym dolne c wydobyte przez pijanego trębacza z tuby. I wszystko byłoby okej, ale… pięć minut później on zaczął grać arię… i ciągle gra.
Czuje, że musi chłopaczyna czasem złapać tchu, ale jak zadmie…
No ale nie o jakości akordów ja tu miałem dywagować tylko o reakcji.
Reakcją było/jest pierdzenie.

Wnioski. Po zjedzeniu porcji gotowanych warzyw, odczekawszy mniej więcej godzinę, ja Tomasz zaczynam produkować spore ilości azotu, dwutlenku węgla, siarkowodoru i metanu.

Tutaj myślę że jest dobre miejsca na niby rymowankę której nauczyła mnie moja szalona ciocia (ta od strony mamy). Rymowanka jakże na czasie.

„Gaz podrożał niesłychanie, więc zrobimy ulepszenie, każdy w dupę rurkę wsadzi potem pierdnie jeden raz i masz bracie własny gaz.”

komentarzy (0) czytaj całość
autor to: PapaToma, kategoria: Bez kategorii
2009
19.01

No i mi się film z rana przypomniał.

komentarzy (0) czytaj całość
autor to: PapaToma, kategoria: Bez kategorii
2009
19.01

A więc, zacznę od „a więc”.
A więc, film pod tytułem „Dzień, w którym zatrzymała się ziemia” z Neo w roli głównej (roli kosmity) całkiem udany. Pewnie dlatego, że lubię filmy SF, ale…
No właśnie, „ale”.
- efekty specjalne… tylko komputerowe z tego co widziałem, wybuchy (łał), robot (łał) statek kosmiczny (łał) (te wszystkie łał to tak ironicznie bardziej, bo rendery jak rendery, animacja jak animacja też typowa, no ale były)
- wątek… cóż nawet ciekawy (takie głębsze przemyślenia potem łapią wiesz…)
- akcja… nie pamiętam
- nachos’y jak zwykle zajebiste (dziś z serowym sosem)
- przesłanie… Co do przesłania, to jest to temat na cały oddzielny wpis, ba! na debatę całą. (to znaczy, dbajmy o planetę Ziemię bo ją zaoramy, aż do zajebania)
Podsumowując film o kosmicie który postawił ultimatum, albo ludzie zginą, albo Ziemia i ludzie zginą.
A co ja myślę o tym filmie… cóż ujmę to tak: Przypomnę go sobie raz w życiu, to jest jutro rano gdy będą chciały ze mnie wyjść nachos’y.
No albo już za chwilę…

komentarzy (0) czytaj całość
blog postawiony na Wordpress'ie ikonki dostarczyl twotiny reszta ogarnieta przez Tomasza